Czy umiemy spojrzeć obojętnie na osobę posiadającą tatuaż?

Od przekleństwa do ozdoby.

Kolorowe pisemka, zdjęcia z imprez gwiazd, kampanie reklamowe odsłaniają nagie części ciała. To pokazy panującej mody, indywidualnych gustów, ale też przełamywania tabu, a może i nawet tworzenia nowych kanonów piękna. Ślady na skórze zazwyczaj maskujemy czymkolwiek tylko się da, od kobiecego pudru, przez fluidy dla mężczyzn po operacje plastyczne. Wstydzimy się ich bardzo, mimo, że można byłoby podejść do tego z dystansem.

Opowiedając przy okazji jakąś śmieszną historyjkę, gdy jako małe dziecko wywróciliśmy się na rowerku albo spadliśmy z drzewa. Tuszujemy wypadki, by tylko nasze ciało nie nosiło blizn przeszłości. Często za wszelką cenę unikamy pokazywania śladów, przypominających o braku uwagi lub po prostu nieszczęśliwych wypadkach. Jest to jak najbardziej zrozumiałe, bo wiadomo jak negatywne emocje mogą zniekształcić obraz nas samych.

Można mówić że media są filtrem między tym, co dozwolone a zakazane. Dzięki nim tak szybko dajemy się zmanipulować temu, co akurat trendy, a wykroczyło spoza nawiasu czegoś spychanego na margines. Choćby tatuaż wymyka się dziś jednoznacznym ocenom, bo wychodzi z cienia powiązań przestępczych. Zaskakująco szybko zmienia się spojrzenie.

Od jak dawna więc umiemy spojrzeć obojętnie na osobę posiadającą tatuaż?

Kiedyś uczono nas by spoglądać nieufnie, podejrzliwie. Na bazie tych przykazań wyrosła niechęć i dzięki niej mamy dziś stereotyp, odsyłający nas do środowiska kryminalnego. Pomiędzy kratami, grypsami tworzy się świat naznaczony czymś odstręczającym. Odwracamy od tego mimowolnie głowy, mimo że wzbudza to ciekawość i ma smak owocu zakazanego.

Dopiero ci, którzy mają pozycję, pieniądze i chodzą po czerwonym dywanie zwracają utracony szacunek tym represjonowanym. Tylko wnikliwi wiedzą , że tatuowali się już pierwsi chrześcijanie. Zostawiając na swoim ciele symbole wiary – ryby czy inicjały Chrystusa. A przed nimi na długo jeszcze ludy pogańskie. Równolegle z chrześcijanami znakowano niewolników. Jak historia bywa odmienna w swoich obliczach widać w zwyczajach starożytnej Grecji. Tam tatuaże służyły do identyfikacji społecznej: były oznaką szlachetnego urodzenia.

Na miarę możliwości tamtych czasów, tatuaże pełniły podobną rolę jaką dziś odgrywają subkultury. Tatuowanie miało raczej funkcję rytualną, niż estetyczną, zaspokajało potrzebę przynależności, identyfikacji z daną grupą ludzi, służyło jako znak kultu.  Było też sygnałem informującym o żałobie, smutku. W kulturach wschodnich, gdzie znak wyróżniał się właściwie w każdej sferze życia, tatuaż szybko urósł do rangi sztuki. Inaczej w Europie, raz święcił triumfy, raz piętnowano nim niewolników i przestępców. Za prekursorów upowszechniania tatuaży można uznać żeglarzy, dla których takie zdobienie ciała stanowiło pamiątkę z podróży lub służyło za talizman odstraszający niebezpieczeństwa na morzach i złe moce.

Tatuaż, mimo wielu przekształceń i ciągłej ewolucji ostał się do naszych czasów. Nadal w zakątkach świata ludy pierwotne zdobią swoje ciała rysunkami. A kultura Zachodu to, co próbowała przed wiekami unicestwić, próbuje teraz przywracać na nowo do życia.

Dodał: majki


Wydziaraj: 11 1
avatar użytkownika majki
06-11-2017, 10:26:28

Tatuaż, mimo wielu przekształceń i ciągłej ewolucji ostał się do naszych czasów. Nadal w zakątkach świata ludy pierwotne zdobią swoje ciała rysunkami. A kultura Zachodu to, co próbowała przed wiekami unicestwić, próbuje teraz przywracać na nowo do życia.

Chcesz komentować tatuaże? Zaloguj się!